
Nie lubię kalendarzy. W moim pokoju zawsze jest ich pełno, pomimo tego, że najchętniej wszystkie bym je wyrzuciła. Żeby temu zapobiec starannie dobieram tematykę ich zdjęć. Jeden z aktualnych, przedstawiający 2011 rok, zdobią wizerunki piłkarzy Barcelony. Ponadto jest on prezentem bożonarodzeniowym od przyjaciółek. Dzięki temu mam pewność, że w wyniku frustracji spowodowanej zbyt szybkim biegiem czasu, nie pozbędę się go. Dzisiaj jak zwykle rutynowo zerknęłam na kartkę z irytującymi liczbami. 25 czerwca. Chwila, moment... Cofnęłam się dwa lata wstecz. To właśnie tego dnia w 2009 z naszego świata odszedł wyjątkowy człowiek, gwiazda wielkiego formatu - Michael Jackson. Jestem pewna, że jego ogromny talent, skromność i ogromne pragnienie niesienia dobra przez lata będą inspirować kolejne pokolenia. Zawszę będę żałować, że tak późno zaczęłam interesować się jego osobą i jednocześnie zawsze będę się cieszyć, że na swojej drodze spotkałam ludzi, którzy przyczynili się do tego, że pokochałam jego muzykę. Wszystkie jego utwory są na swój sposób wyjątkowe, genialne, zachwycające. Jednak bez wahania wybrałam trzy, które znaczą dla mnie najwięcej.
"You always knew just how to make me cry
And never did I ask you questions why
It seems you get your kicks from hurting me
Don't try to understand me
Because your words just aren't enough" ♥
Kapitalny tekst. Cudowna melodia. "Give in to me" mogłabym słuchać w kółko i za każdym razem przeżywać na nowo.
"You are not alone
I am here with you
Though you're far away
I am here to stay
you are not alone
I am here with you
Though we're far apart
You're always in my heart"
"Smile, thought you’re heart is aching
Smile even though it’s breaking
When there are clouds in the sky
You’ll get by
If you smile through your fears and sorrow
Smile, and maybe tomorrow
You’ll find that life is still worthwile
If you just smile"
"You are not alone" i "Smile" to moje dwa ukochane wyciskacze łez. Niesamowicie wzruszają i zarazem potrafią podnieść mnie na duchu, wtedy kiedy najbardziej tego potrzebuję. Kiedyś przeczytałam, że "Smile" była ulubioną piosenką Michaela. Wsłuchując się w jej wersy rzeczywiście można odnieść wrażenie, że opisuje jego podejście do życia.
Król Popu obdarowywał uśmiechem swoich fanów bez względu na to, ile wówczas musiał wycierpieć.
Michael namalowany przeze mnie w styczniu 2010
Obowiązkowa lektura dla wszystkich wielbicieli i nie tylko!
Część wieczoru spędziłam na jeździe na rolkach w towarzystwie marynarki inspirowanej stylem Jacksona (na pewno kiedyś zaprezentuję ją na blogu w jakiejś stylizacji) i stworzonej przez niego muzyki - balsamu dla moich uszu...